Baterie naładowane!

Po Regatach Centralnych dostałyśmy 5 dni wolnego. Oczywiście wolnego od zgrupowań, treningi były nadal realizowane.

Dawno nie miałam takiego czasu, aby móc gdzieś pojechać, odpocząć. Dawno nie miałam „majówki”. Zazwyczaj „majówkę” spędzałam na zgrupowaniu lub zawodach.

W tym roku mając taką możliwość postanowiłam wpaść na obóz wioślarski do amatorskiego klubu TWDW. I to był najlepszy wybór.

Po pierwsze miło się patrzy na radość jaką można mieć z wiosłowania. Przez te 3 dni spojrzałam na wioślarstwo z zupełnie innej perspektywy. Zauważyłam, że to nie tylko morderczy trening, cel i spełnienie, ale idealny sposób na spędzenie wolnego czasu i integracje z innymi ludźmi. To po prostu radość sama w sobie. O tym właśnie przypomnieli mi amatorzy z TWDW.

Tak naprawdę była to poniekąd transakcja wymienna 🙂 Ja przez chwilę zamieniłam się w trenera i dzieliłam się swoim wioślarskim doświadczeniem, a Ci wspaniali ludzie dali mi mnóstwo energii, pozytywnych emocji i przede wszystkim uśmiechu. Mam wrażenie, że to był idealny sposób na „naładowanie moich baterii”. Mam też nadzieję, że tej energii starczy mi na cały sezon startowy 🙂 Jak nie to w wolnej chwili będę musiała wpaść do klubu po kolejną dawkę!

Fajnie było zobaczyć to jak sport, wioślarstwo łączy ludzi i pokolenia. Młodzi ze starszymi, rodzice z dziećmi, kobiety z mężczyznami wszyscy możemy tworzyć osady i wiosłować. No i w ten sposób budować relację, zaufanie i współpracować w nieco innych okolicznościach niż każdego dnia.

Tak naprawdę była to dla mnie najlepsza chwilowa odskocznia od codziennej rutyny i obozowego reżimu treningowego. Powoli zaczynam rozumieć jak tym ludziom udaje się wstawać o 6.00, aby punkt 6.30 zejść na wodę z uśmiechem na twarzy z własnej woli. Po prostu wioślarstwo może być fantastyczną zabawą. Postaram się pamiętać o tym, gdy będę nastawiać budzik na poranny rozruch na wodzie na zgrupowaniach 🙂 Oby się udało budzić bez wielkiego narzekania jak dotychczas 🙂

Ci ludzie przede wszystkim pokazują, że klub to nie wyniki, zawody czy budynek. Klub to ludzie, którzy tworzą ,,wioślarską rodzinę”. Jestem dumna i szczęśliwa, że przez chwilę mogłam być jej częścią <3.

A może ktoś z Was też chciałby być jej częścią?

Na pewno jest miejsce dla każdego!

Pomimo tego, że w Polsce jeszcze jest mało popularne amatorskie wioślarstwo. To wspaniałe jest to, że takie kluby jak TWDW powoli zmieniają ten pogląd.

Było super! Dziękuję!

A teraz od piątku jestem już na zgrupowaniu w Wałczu i czekają mnie 3 tygodnie solidnej pracy przed zbliżającymi się Mistrzostwami Europy!

TRZYMAJCIE KCIUKI!

AGA

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *