Ostatnia prosta

Wkraczamy w ostatnią prostą przygotowań przed Mistrzostwami Świata!

BPS czyli Bezpośrednie przygotowanie startowe zaczął się po ostatnim Pucharze Świata. Jest to praktycznie najcięższy i zarazem najważniejszy okres w całym sezonie. Dlaczego? A no dlatego, bo przygotowujemy się do najważniejszego startu w sezonie, jak nie w czteroleciu. Za niecałe trzy tygodnie będziemy walczyć o przepustkę na Igrzyska Olimpijskie. Ten ostatni okres w sezonie to tak jakby cały rok w pigułce. Najpierw pracujemy nad siłą i objętością, potem wkraczamy na wyższe obroty czyli wchodzi zdecydowanie większa intensywność, potem odpoczywamy, regenerujemy się i czekamy na start. To tak w sporym skrócie.

Pierwsza faza tego okresu naukowo nazywa się fazą akumulacji. W tym czasie przeważają środki o niskiej lub średniej intensywności. Czyli w moim przypadku głównie długie wycieczki górskie i marszobiegi, długa i mozolna siłownia z dużymi ciężarami, no i standardowo ergometr. W tym czasie mamy też przerwę od wiosłowania. Szczerze powiem jest to według mnie bardzo korzystne. Psychicznie mogę odpocząć i zatęsknić za wiosłowaniem. Całą tą fazę spędziłam na zgrupowaniu w Zakopanym. Co tu dużo mówić było naprawdę super! No może poza basenem o 7 rano, którego naprawdę nienawidzę. Byłam na Giewoncie, na Rysach (co zawsze było moim marzeniem), zrobiłam konkretną robotę, więc z dużą radością wracałam do domu. Czułam się spełniona i usatysfakcjonowana pracą wykonaną w górach.

Tak jak wspomniałam później wchodzimy na nieco wyższą intensywność i przechodzimy do kolejnej fazy czyli intensyfikacji. Jest ciężko, jest intensywnie, jest ciekawie! No i co najfajniejsze w tej fazie dominują środki treningowe specjalne czyli schodzimy już na wodę i wiosłujemy.

Tą fazę rozpoczęliśmy sprawdzianem na ergometrze na 2 km. Pomimo, że noga po górach była „ciężka” udało mi się najechać życiówkę (6.53,7). Nie ukrywam cieszy mnie niezmiernie ten fakt. Tym bardziej, że jednym z moich postanowień noworocznych był rekord na 2 km. Co prawda trochę późno to zrealizowałam, ale zrealizowałam!

Ta faza ciągle trwa, bo obecnie jestem w Centralnym Ośrodku Przygotowań Olimpijskich. Mimo, że zmęczenie często daje się we znaki to staram się nie narzekać i pozytywnym nastawieniem iść na każdy trening. Gra jest warta świeczki!

Ostatnia faza tego okresu to faza superkompensacji. To czas, w którym powoli powinnyśmy czuć gotowość startową. Ten czas powinien nastąpić już w Linz. Będziemy tak półtora tygodnia.

Doczekać się nie mogę, ale spokojnie jeszcze trochę pracy przede mną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *