WARSAW HEAD

W weekend odbyło się w Warszawie moim zdaniem takie wioślarskie święto. Święto dlatego, bo nigdy nie brałam udziału w Warszawie w tak wyjątkowej wioślarskiej imprezie jak ta.

Warsaw Head to międzynarodowe regaty ósemek na Wiśle. Prawdę mówiąc każdy kto ma chociaż minimalne pojęcie o wioślarstwie może w nich wziąć udział. Śmiało zachęcam kolejna edycja za rok! Wiek tez nie gra roli! 

Ja startowałam z dziewczynami  z mojej reprezentacyjnej osady w ósemce TWDW wspólnie z amatorkami z tego właśnie klubu. Czemu w TWDW? Bo zawsze sercem jestem z nimi! Między innymi dlatego co robią dla tego sportu. Zajęłyśmy 3 miejsce, ale tak naprawdę wynik nie miał tu większego znaczenia. Chociaż jak na mój 3 raz na długim wiośle chyba nie jest źle. 🙂



Organizatorem regat był właśnie Klub TWDW. Jestem pod dużym wrażeniem wszystkiego. Zwłaszcza bezinteresowanej chęci promowania tego sportu. Przytoczę tutaj rozmowę z jedną osobą z tego klubu:

  • Dlaczego to robicie?
  • Dlatego, bo chcemy zrobić coś dla tego sportu. Mamy super miejsce i duże możliwości w naszym mieście, więc czemu tego nie robić.
  • A macie z tego jakieś korzyści?
  • Satysfakcje i prestiż dla klubu – to tyle.

Chyba nic więcej dodawać nie trzeba. Jestem dumna, że znam ludzi z tak ogromną pasją. Ci ludzie pokazują mi za każdym razem, że sport to nie tylko rywalizacja, nie zawsze wynik jest najważniejszy. Pokazują wielką miłość do sportu i ludzi przede wszystkim. Czasem aż mi wstyd. Jestem zawodniczką z wieloma sukcesami, a często mam wrażenie, że to oni zarażają mnie miłością do tego sportu a nie ja ich. Tak czy siak dziękuję!

Te zawody dla mnie to właśnie ludzie i atmosfera a dopiero później wyścigi i sport. Dużo mi pokazał i uświadomił czas spędzony w Warszawie. Dziękuję każdemu kogo spotkałam i miałam przyjemność zamienić choć słowo. 

Medal zdobyty na tych regatach powiesiłam obok złotego z Mistrzostw Świata. Dlaczego? 

Dlatego, bo najlepsze wspomnienia zasługują być obok siebie 🙂

Dużo osób dziękowało za nasz przyjazd ze zgrupowania. Ja tylko mogę powiedzieć, że to była czysta przyjemność być częścią tego wydarzenia. To było fajne oderwanie od obozowej, wioślarskiej rzeczywistości. To było dla mnie poznanie czegoś nowego. Zawsze sport mi się kojarzył z pogonią za wynikiem i celem. Owszem to też jest piękne. Uwielbiam ten dreszcz emocji przed każdym wyścigiem. Jednak czasem się w tym wszystkim gubiłam, czasem kosztem spełnienia celów traciłam radość z samej drogi do celu. Te zawody pokazały mi zupełnie inną wioślarską rzeczywistość. Pokazały mi radość i satysfakcję, pokazały, że zawsze można znaleźć pozytyw. Pokazały, że wiosła to sport amatorski i najlepszy sposób na integracje i spędzenie czasu! Super, że wioślarstwo robi się popularne wśród zwykłych ludzi, a te zawody pokazują, że to sport dla każdego. W końcu ile można biegać, jeździć na rowerze i chodzić na siłownie! WIOSŁUJMY jest z tego zdecydowanie więcej korzyści!

Niesamowite doświadczenie, które zapamiętam na długo. W końcu tylu uśmiechów, uścisków i miłych słów nie dostałam dawno. 

Najfajniejsze z tego wszystkiego jest to, że mogłam pobawić się wioślarstwem tego dnia z najlepszymi zawodniczkami! Kasia, Marta, Maria bez Was ten dzień nie byłby dla mnie taki wesoły! Kolejne wspomnienie z wioślarską czwórką kobiet do mojej kolekcji.

Dziękuję! WARSAW HEAD I TWDW jestem waszą dłużniczką

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *