Mój wioślarski alfabet

Dzisiaj po intensywnym startowym weekendzie trochę luźniejszy wpis czyli mój alfabet wioślarski. Czyli pierwsze moje skojarzenia na daną literę odnośnie wioślarstwa, sportu- mojej pracy !

Zaczynam.

A jak Aigebellete miejsce, gdzie odbyły się Mistrzostwa Świata w 2015 roku. Zajęłam tam z dziewczynami 4 miejsce i uzyskałyśmy paszport na Igrzysk Olimpijskie w RIO. Piękne wspomnienie!

B jak BPS czyli bezpośrednie przygotowanie startowe. Jest to okres po ostatnim starcie w Pucharze Świata do najważniejszego startu w sezonie czyli Mistrzostw Świata. Dzieli się na 3 fazy:

Akumulacji, Intensyfikacji i Superkompensacji.  Pierwsza faza to taki skrót pracy w zimie czyli duża objętość, duże ciężary, ale też dużo spokoju.  Druga faza to już taki konkrecik. Treningi intensywne i konkretne. Schodzi się z objętości, ale wchodzi intensywność.  Trzecia faza to już taki powiedzmy odpoczynek przed głównym startem. Treningi nadal są intensywne, startowe, ale z dużym odpoczynkiem. Tak się uczyłam na studiach taka jest teoria i wiecie co ta teoria się sprawdza. Co roku widzę, że bardziej lub mniej nasze treningi pokrywają się z tą teorią.

C jak cardio tak czyli nudne (jak dla mnie), długie treningi zimowe lub na początku sezonu przygotowawczego, które są tak naprawdę podstawą

D jak dream team. Tak ostatnimi czasy żartobliwie mówiłyśmy o swojej osadzie i Trenerze. Wiadomo są zgrzyty, są nerwy, są gorsze treningi, ale suma summarum uważam, że na wodzie tworzymy zgraną drużynę. To jest moim zdaniem też poniekąd klucz do sukcesu. 

E jak empacher wg mnie nie ma lepszej jedynki niż empacher. Jednak nie mogę zapomnieć o jednym E jak ergometr. Maszyna, na której spędzamy dużo czasu w zimie zwłaszcza. Jest bezlitosna. 

F jak filippi. Natomiast jeśli chodzi o większe łódki dwójka, czwórka zdecydowanie wolę filippi.

G jak głowa. To ona rządzi podczas najcięższych wyścigów. To ona jest podstawą do wygrywania. Sprawuje kontrolę nad naszymi mięśniami.

H jak „hop”. Standardowe hasło u nas w wioślarstwie. Dotyczy praktycznie wszystkiego zmiany ćwiczenia, wzmocnienia itd. To taki sygnał na wszystko. Krótki, jednosylabowy i każdy rozumie 🙂

I jak Instytut Sportu. To tam kilka razy do roku po danych okresach treningowych sprawdzamy swoją formę. Zazwyczaj po pierwszym obozie, po całym okresie przygotowawczym i w BPSie.

J jak jak jedzenie. Bilans musi się zgadzać – wiadomo. Podczas treningów spalam dużo kalorii, pozwalam sobie czasem na coś słodkiego czy niezdrowego. Jednak nie jest to reguła dbam o to co mam na talerzu, a od czasu do czasu dbam o swoją głowę. Wtedy pozwalam sobie na jakiś „grzeszek”. W końcu od jednej czekolady się nie przytyje i na odwrót od jednego zdrowego dnia się formy nie zbuduje. Jedzenie to paliwo. Co jest lepsze 3 zwykłe posiłki czy 3 tabliczki czekolady? Kaloryka podobna jednak nasz organizm zdecydowanie potrzebuje tych lepszych kalorii zwłaszcza kiedy trenujemy.

K jak klucz 10. Podstawa każdego wioślarza, aby skręcić łódź. No nie mogę zapomnieć o kawie najlepsza przedtreningówka. Kiedyś nie lubiłam mówiłam : „gorzka, ble”. Jednak dobra kawa nie jest gorzka, nie potrzebuje mleczka ani słodzików i taką właśnie uwielbiam.

L jak lucerna i nie chodzi tutaj o roślinę. Szwajcarska Lucerna to jeden z moich ulubionych i szczęśliwych torów. Dwa razy tam wygrałam Puchar Świata, raz byłam druga. Lubię się tam ścigać i co ważne jest bardzo sprawiedliwym torem. 

Ł jak łódź. 

M jak mlss. Jeden z moich najgorszych treningów. Musi się odbyć raz w tygodniu. Mlss czyli maximum lactate steady state. Jednostajnie, mocno i długo. Ciężki trening  nielubiany przeze mnie, ale ważny i potrzebny. Zazwyczaj robiony na ergometrze trwa zazwyczaj 60 min w konfiguracji 3×20 min lub 4×15 min.

N jak nosek. Tam siedzę obecnie na czwórce. Jest to ostatnia pozycja i tak umownie się u nas na nią mówi.

O jak odjazd. Moje ulubione hasło podczas wyścigu. Kiedy czuję się, że wszystko idzie dobrze i jest hasło odjazd to wtedy zaczyna się zabawa :).

P jak praca. Bez pracy i poświęcenia nie ma wyniku. Talent talentem, ale według mnie sporcie liczy się przede wszystkim to kto jest pracowity.

R jak rozgrzewka. Jak w każdym sporcie obowiązek przed zaczęciem tematu treningowego. Gorzej jak rozgrzewka potrafi u nas trwać w sumie 40 min 🙁

S jak sprawdzian. Tak zawody nie są jedynym sprawdzianem co jakiś czas Trener robi nam różne sprawdziany. Są to badania wydolnościowe, testy na ergometrze czy na wodzie.

T jak Tokio. Kolejne Igrzyska, kolejny dalekoterminowy cel.

U jak urozmaicenia. Aby być dobrym w danej rzeczy nie należy się tą rzeczą przesycić to moja subiektywna opinia. Nie uważam, że jakbyśmy ciągle wiosłowali byśmy byli nie do pokonania. Urozmaicenia na treningach to super sprawa. Wioślarstwo jest dlatego też fajne, że opiera się w sporej części na ogólnym rozwoju zawodnika. 

W jak walka. Często trening to jest walka z samym sobą. Zazwyczaj pokazuje się te miłe, fajne chwile, życiówki, zwycięstwa. Jednak zanim dojdzie się do tych chwil to jest dużo takich momentów „ o rany, nie chcę mi się”, „ale mi się dłuży”. Takie batalie często są w mojej głowie zwłaszcza podczas tych najgorszych treningów.

Z jak zwycięstwo, złoto. Najpięknieszy moment. Warto tyle czasu pracować dla tej krótkiej chwili. Wyjątkowy moment.

To by było na tyle, do zobaczenia za tydzień 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *