Święta a trening

Święta, święta i po świętach.

Z lekkim poświątecznym poślizgiem, ale nadrabiamy zaległości i wrzucamy post o tym jak wyglądają święta, jak godzimy je z obowiązkami sportowymi.

Święta to dla nas rodzinny czas, moment kiedy możemy spotkać się z rodziną. Moment gdzie nie są najważniejsze obowiązki tylko właśnie ten rodzinny czas. W ciągu sezonu nie ma tego czasu specjalnie dużo, a żeby wszyscy byli „dostępni” to już naprawdę trudna operacja. Dlatego Święta są zawsze zarezerwowane dla rodziny.

Treningi i wszystkie inne sprawy podporządkujemy świętom. Zawsze jest odwrotnie to najważniejszy jest i to treningowi podporządkowujemy wszystkie inne sprawy i przyjemności. Święta natomiast to czas szczególny, gdzie po prostu trzeba odpocząć od tej „sportowej rutyny”.

Trening zazwyczaj jest zrobiony, ale lekki taki dla przyjemności, dla zdrowia, dla lepszego samopoczucia. Czasem nawet nie nazwalibyśmy tego treningiem a aktywnym wypoczynkiem. Zarówno jednego dnia nie zbudujemy formy, jak i jednego dnia jej nie stracimy. Wręcz przeciwnie naładujemy pozytywnie baterie.

Jak wszyscy wiemy w Niedziele Wielkanocną zaczynamy świętowanie już od śniadania, my na śniadaniu nie kończymy i spędzamy cały dzień w rodzinnym gronie. W związku z tym czas na trening jest jedynie wcześnie rano. Po takim porannym rozruchu śniadanko świąteczne smakuje jeszcze lepiej i jest jeszcze więcej miejsca w brzuszku 😊 No i mama szczęśliwa, że tak się zajadamy jej specjałami 😊

Jak już mówimy o jedzeniu, to nasuwa się pytanie – co jedzą sportowcy w święta? Co jedzą inni tego nie wiem, ale my jemy wszystko co lubimy, to na co mamy ochotę. Święta nie zdarzają się codziennie, dlatego w taki dzień się nie ograniczamy. Jedynym ograniczeniem jest pojemność brzucha. Tutaj również sprawdza się poprzednia teoria. Jeżeli dbamy i pilnujemy ile jemy i co jemy na co dzień to jeden dzień w roku nic nie zmieni w obwodzie pasa.

Poza tym taka dyspensa na te ciasta, jajka z majonezem, sałatki raz do roku jest potrzebna. Trzeba dbać o jakość produktów, które się je, ale trzeba też zachować balans w tym wszystkim. Święta są po to, aby odpocząć, spędzić czas z rodziną i się najeść. Jacy bylibyśmy nieszczęśliwi gdybyśmy musieli odmówić sobie kawałka mazurka. Jak w zwykłe treningowe dni ciastko nazywamy grzeszkiem, to w święta grzeszkiem jest nie zjeść ciasta. Pamiętajmy wszystko jest dla ludzi, tylko zależy w jakim czasie i jakich ilościach.

Pozdrawiamy Agnieszka i Maciek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *